......Ale troszke zapedziliscie sie ...bo to nie ten temat Kacp:)
hehe
Z samiutkiej gory chcialbym Wszystkich Pozdrowic.
I wspomniec o tej pozycji w rodzinie.
No wiec ja tez mam podobnie jak Kacpson tylko ze ja mieszkam z tata.
Zero zrozumienia.Agresja budzaca agresje i jakies takie dziwne sytuacje sprowadzajace sie do nerwowki:)
Wiecie jestem juz przyzwyczajony lecz zaczyna mnie to po prostu meczyc:(
Ale czy naprawde musze wyjechac by znalesc zrozumienie gdize indziej, by lista moich problemow nieco sie skrocila......?
Przykre jest troche to ze trzeba opuscic jakies tam miejsce bo tez nie zabardzo warunki sa by tu egzystowac...mam na mysli Polske:)
Wszyscy a w zasadzie wiekszosc mysli ze wszystko jest w pozadku ze tez SWIAT to taki ma byc ze ten swiat to taki ma byc. (Radical News_Polecam)
Dobranoc Bhaktowie. Haribolski.
Tak, czasami trzeba wyjechać, zmienić miejsce, zmienić okoliczności na sprzyjające. Ale to wszystko zależy od indywidualnego losu - dla jednej osoby walka z tzw. przeciwnościami losu jest konieczna, aby rozwinąć się duchowo, a dla innej zaniechanie tej walki jest bardziej korzystne do rozwoju.
Jednak pozostawiając coś za sobą, zawsze należy to zrobić z szacunkiem dla tego, co zostaje. Doświadczenie emigracyjne pokazuje, że Polacy wyjeżdżający z kraju z pretensjami do tego, że urodzili się w Polsce, nie potrafią odnaleźć się na emigracji i mają o wiele większe problemy emocjonalne, niż osoby, które po prostu dla swojego dalszego rozwoju wybrały inne miejsce zamieszkania.
Odejście od rodziny, na przykład od wspólnego mieszkania z ojcem, może być jak najbardziej korzystne i wskazane, o ile nie towarzyszą temu pretensje, że ojciec nie jest taki, jakim chcielibyśmy, aby był.
Najgorszym przewinieniem dla duszy jest pogarda. Jeśli gardzi się na przykład rodzicami, że nie potrafią, nie rozumieją, że są gorsi, albo niedouczeni, itd. - wtedy w ciągu kilku lat (najdalej mając około 30 lat) samemu staje się dokładnie takim samym.
Jeśli natomiast docenia się rodziców za to, że umożliwili pojawienie się w tym świecie i zrobili dla nas to co mogli i w taki sposób, jak potrafili, wtedy na bazie tego szacunku i siły plynącej z tego uszanowania przodków można zrobić o wiele więcej - na przykład podjąć proces duchowy, dzieki któremu wyzwoli się nie tylko siebie, ale kilka pokoleń w tył i w przód.